Prasa

http://www.dziennik.pl/

W ciągu ostatniego roku, kupowany przeze mnie “Dziennik” zmienił się na niekorzyść, niestety. Tak jakby stracił animusz i zdrową zadziorność, a także zawartość w postaci tekstów, analizujących zagadnienia przenikliwie i dość boleśnie dla wszystkich sił politycznych, występujących na naszej krajowej scenie. Tylko Robert Mazurek i Piotr Zaremba ratują twarz “dziennika”, niegdyś chwytającego politycznego byka za rogi. Odnoszę wrażenie jakiegoś załamania polityki redakcyjnej, jakby ktoś (wydawca?) natarł uszy i przytarł poroże. Grzeczni są jacyś tacy, teraz. Uważni, jak cholera. Poza tym stracili kilku tęgich publicystów na rzecz “Rzepy” i to daje się zauważyć, oj daje… .

Trochę pozycja (los) “Dziennika” przypomina mi radykalną przemianę w postawie Tomasza Wołka. Ten niegdyś dzielny publicysta i bojowy redaktor naczelny “Życia” zachowuje się jakby wyszedł z lodowatej kąpieli. I któż go tak skąpał, niebogę? Człowiek ten wydaje się słabym cieniem siebie samego, jego komentarze są niemal automatycznym powtarzaniem opinii publicystów “Gazety Wyborczej“. Jeśli sobie przypomnimy dokonania dziennikarzy śledczych “Życia”, pracujących pod jego zwierzchnictwem, powinniśmy dojść do smutnego wniosku o kompletnej degrengoladzie Tomasza Wołka. Stał się postacią zupełnie nie godną najmniejszej uwagi chyba, że zostałby komentatorem sportowym, specem w dziedzinie piłki nożnej, zwłaszcza latyno-amerykańskiej.

http://wyborcza.pl/0,0.html  

Gazeta Wyborcza – internetowe wydanie – Wyborcza.pl via kwout

Pamiętam pierwszy numer “Wyborczej“, trzymam go w szafie jako cenną pamiątkę – pierwsze drukowane (i nie podziemne) wolne słowo na kilku kolumnach dość paskudnie zadrukowanych. Szedłem do kiosku, wyjmowałem 50 złotych i już miałem legalną, bezdebitową prasę. Jaka to była radość.

No, ale teraz mamy już inną epokę. Gazeta Wyborcza nabrała charakteru polityczno-propagandowego nieraz w jego odmianie obsesyjnej. Bardzo mnie to boli, gdyż był to dla mnie nader ważny tytuł. Niestety ludzi myślących zastąpili osobnicy nawiedzeni politycznie, zawzięci, widzący na ktrótki dystans zawodnicy. Szkoda. Ale przecież zawsze jest nadzieja, że może to, co spotkało tę gazetę, zmieni się na lepsze i znowu pismo będzie prezentowało głębszy oddech zamiast ideologicznej zadyszki. Zależy mi, aby to nastąpiło.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *