Nolens volens cesarz Walens

UncategorizedSeptember 29, 2008 • 5~8 min read • 0

2900077078_b3c130b299_oNaprawdę zakrawa to na jakiś interpretacyjny absurd – mieszanie niewątpliwej wielkości Lecha Wałęsy i jego roli w kształtowaniu walki z komuną w latach 80-tych z kilkuletnią jego współpracą ze Służbą Bezpieczeństwa na początku lat 70-tych. Otóż przeciwstawianie sobie faktów historycznych przez politycznych fatygantów z obu stron barykady obraża inteligencję publiczności.

Co ma piernik do wiatraka w sensie oceny danej osoby? Propagandowe dezintegrowanie 200px-lech_walesapostaci jest zabiegiem infantylnym, na który rzeczywiście stać tylko naszych polityków. Przecież nie można wciąż powtarzać banalnych opinii, że Lech Wałęsa jest osobowością integralną czyli i taką, i owaką, i każdy z nas tak ma.

W ostatniej “Rzeczpospolitej” próbuje tę kwestię po raz setny wyjaśniać niezmordowany Rafał Ziemkiewicz w artykule pt. “Potomek cesarza Walensa” i dziwię się, że autorowi wciąż się chce, bo mnie ręce opadają permanentnie:

Mit walczy z kontr-mitem, biała legenda z czarną. Z jednej strony mieliśmy konferencję gromadzącą solidarnościowy salon odrzuconych, na której Anna Walentynowicz wezwała do napisania historii na nowo. Z drugiej – urządzono wielką fetę w rocznicę przyznania Lechowi Wałęsie Nagrody Nobla. Oczywiście Wałęsa ma co świętować, ale trudno nie zauważyć, że chodzi w tym jubileuszu o zagłuszenie demaskatorskiej książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka.

Jest bardzo charakterystyczne, że w toku histerycznej i pełnej obelg kampanii przeciwko historykom IPN nawet najbardziej zagorzali ich wrogowie nie próbowali zaprzeczyć faktowi współpracy młodego Wałęsy z SB, argumentując raczej, że wobec ogromu późniejszych zasług i symbolicznej roli nie należy go dziś o to pytać. Również analiza kolejnych sprzecznych ze sobą wyjaśnień samego Wałęsy, rozciągających się od pompatycznych przysiąg, że nic nie miało miejsca, po stwierdzenie, iż prowadził z bezpieką grę, przekonuje, że archiwa nie kłamią.

Bardzo mnie rozczulają niektórzy dziennikarze telewizyjni, którzy nadal z niewinną minką dziwią się lub reagują zbyt nerwowo, kiedy ich rozmówca mówi o tych faktach historycznych swobodnie, nie krygując się, ani nie przepraszając, że żyje, albowiem:

Dla świata sprawa agenturalnych uwikłań późniejszego przewodniczącego “Solidarności” i prezydenta RP nie jest, wbrew histerii jego obrońców, żadną sensacją. Wystarczy zerknąć do wydanych przed laty dokumentów KGB, znanych jako “Archiwum Mitrochina“, i znaleźć w indeksie hasło “Bolek” opatrzone adnotacją “see Lech Walesa” oraz numerem strony (oczywiście w wydaniach zachodnich, polskie zostało w tym punkcie ocenzurowane). Nikt, przynajmniej na razie, nie zaryzykował tezy, że peerelowska SB ośmieliła się sowieckim mocodawcom podłożyć fałszywkę.

Wśród dokumentów epoki zachowała się taśma z podsłuchu (ta, z której montowano materiał dla DTV), na której internowany Wałęsa tłumaczy bratu, że ich rodzina wywodzi się od rzymskiego cesarza. Brzmi to tak absurdalnie, że nawet SB, która nagrywała rozmowę po to, by Wałęsę skompromitować, wolała z tego passusu nie korzystać. Niemniej wiara przewodniczącego “Solidarności”, że jest potomkiem cesarza Walensa, wydaje się całkowicie szczera. Możemy się z niej śmiać, ale lepiej zapytać siebie samych: czy bez tej megalomańskiej wiary historia Polski nie potoczyłaby się znacznie gorzej?

I takiego Wałęsę ja lubię i akceptuję, a nie jakąś wyimaginowaną postać ze schematycznych czytanek dla ćwierć-inteligentów. Szanuję go za zerwanie współpracy z SB w 1974 r. i za 200px-ziemkiewiczodmowę udziału w akcji “Renesans”, planowanej przez władze PRL:

Myślę tu o odmowie uczestnictwa w operacji “Renesans”, która stanowiła istotny cel stanu wojennego. Kryptonimem tym oznaczono odbudowę “Solidarności” pod egidą WRON jako “zdrowej”, robotniczej organizacji oczyszczonej z antysocjalistycznych ekstremistów. Nie ulega kwestii, że Jaruzelski i jego ekipa wierzyli, iż ta operacja się uda. Dopiero ona nadawała stanowi wojennemu sens: oto LWP, jako zbrojne ramię nie PZPR, ale narodu, wkroczyło w chwili kryzysu, by oczyścić partię ze sprawców gierkowskich nadużyć, a “Solidarność” z elementów antysocjalistycznych obcych robotnikom i ich interesom.

Bez sukcesu operacji “Renesans” stan wojenny nieuchronnie stać się musiał tym, czym się stał: ostatecznym wykopaniem przepaści między peerelowską władzą a społeczeństwem, a tym samym początkiem końca rządów PZPR w Polsce. Kluczem zaś do sukcesu była tu współpraca Wałęsy. Gdyby spełnił oczekiwania komunistów (a hala Olivia była już przygotowywana na zjazd “odnowionego” związku), wszystko potoczyłoby się inaczej.

I w tym właśnie wielkość Lecha Wałęsy, że nie spełnił tych oczekiwań. Wiedział, że nie tędy droga. A teraz przyjmuje hołdy od swoich nawróconych “obrońców”, którzy wtedy, gdy kandydował na prezydenta wspominali, jakby mimochodem, o jego niewyjaśnionej do końca przeszłości. Ale cóż, wolno mu.

300px-solidus_valens

Wiadomość niszowa o lustracji

Current Affairs • 2~4 min read • 0

Coraz więcej nader istotnych spraw trafia do mrocznej, hibernującej niszy.

Rafał Ziemkiewicz w swojej najnowszej książce “Czas wrzeszczących staruszków” podaje ponury i irytująco obszerny katalog spraw politycznych, sądowych, aferalnych, podatkowych czyli mówiąc krótko okoliczności, zdarzeń i zaniechań, które robią obywateli na szaro, unicestwiając ich poczucie sprawiedliwości oraz zaufanie do państwa i prawa. Fascynująca to lektura, ale nie dla apoplektyków. Udar zapewniony.

W tygodniku “Wprost” znalazłem z kolei wiadomość, wyskrobaną z niszy lustracyjnej czyli Jana PińskiegoLustracyjna pułapka“, gdzie czytamy między innymi:

Jakby to nie brzmiało paradoksalnie, ani PiS, ani PO nie opowiadają się za faktyczną lustracją. Od ponad dekady kolejne ustawy lustracyjne wyłączają z procesu ujawniania najcenniejszą agenturę służb PRL, którą przejęły służby III RP. Urząd Ochrony Państwa i Wojskowe Służby Informacyjne, uchroniły swoich najlepszych agentów. Ich dane albo trafiły do specjalnie utworzonego w Instytucie Pamięci Narodowej zbioru zastrzeżonego, albo do dziś służą oni państwu, pozostając współpracownikami służb.

Pytanie, czy służby uchroniły najlepszych agentów czy takich, których ujawnienie można reglamentować zależnie od sytuacji politycznej, dawkując ujawnianie pół-faktów, pogłosek, plotek, wreszcie faktów wybranych i ewentualnie nazwisk. Zresztą wróćmy do tekstu artykułu:

Zachowanie w tajemnicy danych tej agentury (będącej bardzo wpływowymi dziennikarzami, politykami, duchownymi, przedsiębiorcami itd.) oficjalnie podyktowane jest bezpieczeństwem państwa. To oczywiście iluzja, gdyż dane tych osób znane są przynajmniej rosyjskim tajnym służbom (pod koniec PRL skopiowano i przekazano do ZSRR zasoby archiwalne polskiej bezpieki. Dlatego co chwila będziemy świadkami zawirowań wokół IPN i samego procesu lustracji. Teczki będą przedmiotem rozgrywek politycznych i biznesowych. Tak będzie dopóty, dopóki nie będzie pełnego ujawnienia dostępnych materiałów bezpieki, także tych z zastrzeżonego zbioru.

Wszystko to prawda i racja, ale nie będzie pełnego ujawnienia materiałów bezpieki. Jakoś dziwnie jestem tego pewny. Takie nisze są potrzebne politykom do rządzenia i już.

Wiadomość niszowa o pomocy Gruzji

Current AffairsSeptember 25, 2008 • 2~3 min read • 0

Dość często napotykam wiadomości, które wydają mi się ważne, warte nagłośnienia, godne uwagi – nie jednego – ale wielu, bardzo wielu dziennikarzy, a także wielu polityków. Tymczasem znaleźć je moźna w jednym miejscu, w gazecie o niezbyt wysokim nakładzie, w tytule niechętnie komentowanym przez konkurencję.
Taką właśnie informację podaje Tomasz Sakiewicz “Gazecie Polskiej”, tytułując ją “Zagadka młodego wolontariusza“:

W samym szczycie działań wojennych w Gruzji zgłosił się do Inicjatywy „Solidarni z Gruzją” młody chłopak. Chciał pomóc w pracach organizacyjnych. Miał mnóstwo dobrej energii: pracował od rana do nocy. Szybko został jednym z działaczy regionalnych. Po tygodniu wokół dwudziestokilkuletniego wolontariusza zaczęło dziać się coś niedobrego. Współpracujący z nim ludzie skarżyli się, że generuje awantury i paraliżuje pracę. Przyłapano go też na próbie dezinformowania mediów.
Jeden z bardziej doświadczonych członków komitetu wziął go na rozmowę i ku swojemu przerażeniu usłyszał, że… wolontariusz nie zgłosił się tu z własnej woli. Szybko zorganizowaliśmy spotkanie z nim w towarzystwie szefa Inicjatywy „Solidarni z Gruzją” Michała Stróżyka i jednego z dziennikarzy śledczych. Mieli oni ukryty dyktafon. Podczas dwugodzinnej rozmowy chłopak przyznał się, że ostatnio miał kontakt z przedstawicielem rosyjskiej ambasady. „Dyplomata” oferował poważne pieniądze w zamian za to, że wolontariusz przejmie kierowanie komitetem. Jak twierdził, Rosjanie chcieli pomóc młodemu człowiekowi, który za darmo pracuje społecznie.

Następnie postąpiono słusznie zawiadamiając o sprawie kontrwywiad, który dokonał przesłuchań. ale po kilku dniach okazqało się, że podejrzany wyjechał w siną dal czyli zagranicę. Tajemnicza to sprawa i wydaje się, że trzeba jej poświęcić nieco dziennikarskiego czasu, ale nikomu na razie to do głowy nie przyszło. A może jestem niesprawiedliwy, może inni dziennikarze o tym wydarzeniy nie wiedzieli i kwestia dziwnego wolontariusza zostanie wyjaśniona przez “Gazetę Polską” Mam taką nadzieję i tego właśnie oczekuję.

Doda Tiereszkowa

Current Affairs, Maskultura - Pop CultureJuly 29, 2008 • 3~4 min read • 2

Tiereszkowa2 copy


Różnice między celebrities współczesnymi, a tymi z okresu realnego socjalizmu są wstrząsające.
Pierwsza kobieta w kosmosie, zwana przez polską prasę “kosmiczną Ewą” czyli Walentyna Tiereszkowa wyglądała jak wyglądała, a właściwie tak wyglądała jak była prezentowana w środkach masowego przekazu. Dozgonna przyjaźń polsko-radziecka nabrała ciepłego, uczuciowego tonu. Radziecka kobieta, socjalistyczna kobieta, obywatelka pierwszego w świecie państwa proletariatu miast i wsi czyli Związku Radzieckiego rządziła w kosmosie podczas lotu, rozsiewając we Wszechświecie pokój, o który walczył cały obóz państw socjalistycznych (Układu Warszawskiego) pod przewodem ZSRR.

No i kudy Dodzie czy innej Mandarynie do dzielnej Walentyny. Zepsute blondyny, demoralizujące lud roboczy, symbolizujące rozkład kapitalizmu i jego ostatniej formy – Tiereszkowa1 copy
światowego imperializmu, mogł radować gwardzistów postępu tylko o tyle, o ile są one objawem szybkiego przemijania konsumpcyjnego blichtru, a przez to zapowiedzi? powrotu świata Lodzi Milicjantki czy Traktorzystki oraz dzielnej Walentyn
y T.400px-DorotaRabczewska

Gdzieś w Polsce, podobno w Stalowej Woli jest siedziba Komunistycznej Partii Polski (KPP), której przewodniczy (a raczej przewodzi) wypróbowany i zaprawiony w bojach towarzysz, jeden z byłych członków Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Jak wygląda pochód współczesnych komunistów, zasilony panami w kolorych strojach obejrzyjcie na fotoblogu “Pan Cygaro” i trochę – no nie wiem co – np. pomyślcie.

Co by nie mówić wymowa obrazów jest tak sugestywna, że właśnie lepiej nie mówić, a oglądać.

Powiem krótko: wolę Dodę i jej czasy niż Walę z jej hełmem. Taki już mało ambitny jestem. Trudno.

Madonna ma ładne muskuły

Current Affairs, Madonna, Maskultura - Pop CultureJune 30, 2008 • 1~2 min read • 0

Także dobrze śpiewa i tańczy, absolutnie to uznaję. Ale znowu patrzenie, moje patrzenie, faceta przed rozsypka w rezultacie mijających szybko lat, a więc to patrzenie zdecydowanie przeważa nad słuchaniem i odbiorem muzycznych wrażeń estetycznych.
U Madonny, u mojej Madonny estetyka mięśni przeważa nad wrażliwością na sztukę śpiewania. Całkiem zresztą możliwe, że jestem, co najwyżej, średnio uwrażliwiony muzycznie, natomiast jestem zupełnie przyzwoicie zorientowany heteroseksualnie. I cała zagadka okazuje się biologicznym banałem, a nie żadna mroczną tajemnicą. Cieszmy się więc, ogladajac drgajace muskuły Madonny.

Pępek kręci Dodą

Maskultura - Pop Culture • 2~2 min read • 0

W poprzednich postach pisałem o gwiazdach, których się przede wszystkim słuchało. Nawet, kiedy patrzyliśmy na jakiś film z nimi, to bardziej słuchaliśmy niż patrzyliśmy, albo słuchanie i patrzenie było jednym, organicznym świętem odbiorcy.
Jeśli mamy do czynienia z dzisiejszymi celebrities, które zupełnie przypadkowo zajmuja się ępiewem, to właściwie wyłacznie oglądamy klip, bowiem ta właśnie czynność przynosi nam największa satysfakcję (a raczej – po prostu – radochę).
Doda Rabczewska zwana też Elektrodą kręciła klip swej nowej piosenki, zupełnie zresztą niegodnej uwagi. Ale furda tam piosneczka. Ważne, że pępuszek Dody kręci nami, a napis na pasku zapiętym na jej pięknym podbrzuszu głosi gromko: “FUCK”. Kręciły się też zgrabne pośladki. Tak więc klip został autentycznie nakręcony na sto dwa.

Tak naprawdę to Doda jest idolką erotyczna starszych panów, takich jak ja. A nie młodzieży. Taka jest piękna prawda.

Moi idole – np. Ella Fitzgerald

UncategorizedApril 21, 2008 • 2~4 min read • 0


Ella Fitzgerald
Originally uploaded by Mind meal

W poprzednich wpisach zaprezentowałem idoli dość szybko przemijających, gwiazdki na firmamencie lokalnej maskultury, jazgotliwe znaki medialnych harców. Można się nimi interesować, ale to raczej ciekawość chwilowych, prowincjonalnych obyczajów. Naprawdę nie mam nic przeciwko lansowaniu co kwadrans jakichś bohaterów pracy kapitalistycznej. Niech tam – i mnie często to wciąga.
Ale tak z ręką na sercu mam innych idoli. Jakich? Chyba Porgy_and_bess
nieprzemijających, chociaż często zapominanych, ale – na szczęście –Ella_fitzgeraldjeszcze częściej przypominanych przez zagorzałych miłośników kultury.
Pamiętam płytę “Porgy and Bess“, której często słuchałem w wieku licealnym. jakżesz ja podziwiałem, występujący w tym nagraniu duet – parę wielkich artystów. Oto oni: Ella Fitzgerald i Louis Armstrong.

470pxlouis_armstrong_nywts_3_custom

Wszyscy widzą

Maskultura - Pop Culture, Music, TelevisionApril 18, 2008 • 2~4 min read • 0

mtv_logo

“Wszyscy widzą i wiedzą o moich urodzinach” – cieszyła się nastolatka,która zamówiła nawet Party Plannera, aby jej zorganizował urodzinowe przyjęcie w taki sposób, by nikt z obecnych, a nawet nieobecni nie zapomnieli, że dziewczyna miała święto.

Przy powstawaniu owego (jak to się teraz w sposób napuszony mówi) projektu obecna jest ekipa MTV, która to stacja z typowo muzycznej przekształciła się w jakąś gęgającą rozgadanymi programami enklawę szwagra Wielkiego Brata. Młodzi ludzie płci obojga (wybierani są ci najdorodniejsi) uganiają się za jakimiś niejasnymi, a postawionymi przez redaktorów celami, głośno wyrażając swoją – oczywiście – jak najbardziej spontaniczną radość, że cokolwiek (ale co?) im się udało.

Ciągnie się ta papka godzinami i najbardziej żal mi muzyki i estradowych osobowości, których przecież na co dzień nie mogę w kraju oglądać. No, ale cóż zrobić, najważniejsze, że jakaś miła blond osoba może przygotować i zaprezentować coś, co wszyscy zobaczą. Po prostu, to właśnie robi – przy pomocy party plannera, bo jakżeby inaczej.

Technorati Tags: , , , , , , ,
Technorati Tags: , , , , , , , , ,

Mikrofony radiowe – Radio Microphones

Radio • 2~2 min read • 0


Radio Microphones
Originally uploaded by FrogMiller

Sugestywne zdj?cie, jakby z mojego marzenia. Zawsze chcia?em by? dziennikarzem radiowym i pracowa? g?osem i na g?os. Ale tak si? z?o?y?o, ?e przypad?a mi rola (te? ciekawa) dziennikarza pisz?cego. Tylko raz wyst?powa?em na ?ywo w audycji "Jedynka noc?" czy jako? tak. Zaprosi? Marek_wiernik1_4852059
mnie do niej Marek Wiernik
i przedstawi? (zgodnie z ówczesn? prawd?) jako syndyka masy upad?o?ciowej. Bardzo mi to g?adko posz?o, bez cienia tremy i udzia? w tej audycji wzmocni? we mnie sympati? do radia.

Po latach mia?em nareszcie okazj? popracowa? g?osem, ale nie w radiu, a przy okazji kr?cenia filmu "Gest Grochowiaka". Co z tego wysz?o mo?ecie sami oceni?.

Inni idole

Gadające głowy, TelevisionApril 14, 2008 • 2~4 min read • 0

Joanna_senyszyn
Troch? inni, troch? tacy sami. To politycy, przesiaduj?cy w redakcjach radiowych i telewizyjnych gotowi wypowiada? si? na ka?dy temat, a tak?e z ochot? wieszczy?, co si? stanieIzabela_sierakowska
w ci?gu najbli?szych miesi?cy.
Niektórzy politycy specjalizuj? si? w szczególnej problematyce i jawi? si? idolami swoich zwolenników.
Pos?anka Joanna Senyszyn uwielbia tematyk? seksualno-rozrodcz? i z pasj? prezentuje swój jakoby post?powy wizerunek kobiety wyzwolonej i walcz?cej o wyzwolenie obyczajowe t?umu. I dobrze, takie jej prawo.
Oto fragment audycji TV, prowadzonej przez raczej ?miesznie zachowuj?cego si? Jana Pospieszalskiego, w której pani Joanna stara si? wtr?ci? w do?? spójny wywód swojej interlokutorki i imienniczki Joanny Najfeld na temat demoralizacji szkolnej dziatwy. Szkoda, ?e w rozpowszechnianym na stronach spo?eczno?ciowych klipie brakuje riposty  Joanny Senyszyn. Niestety nie znam tej riposty, bowiem programu nie ogl?da?em, ale mam nadziej?, ?e by?a.

Cz?sto jest tak, ?e lubi? osoby, z którymi si? istotnie ró?ni?. I tak jest w tym przypadku. Lubi? pani? pose? Senyszyn, jak te? lubi? Izabel? Sierakowsk?, za ich ideowy ogie? i nie tylko za to.

Staff: Piotr Wojcicki (20), momorgan (11)
Pogrzeb w Archiwum:
Pogrzeb w kategoriach: